wtorek, 29 marca 2016

Początki dyrektora Kriestoobriadników, w gimnazjum.


CC All right reserve
CC All right reserve
Po wakacjach letnich we władzach gimnazjum w Klerykowie doszło do gruntownych zmian personalnych. Najważniejsza z nich dotyczyła stanowiska dyrektora szkoły. Po przejściu dotychczasowego dyrektora na emeryturę, zastąpił go Kriestoobriadnikow. Przy pomocy nowego inspektora Zabielskiego zaczął on realizować szeroko zakrojoną i skuteczną politykę rusyfikacji. Już w rozpoczynającej rok szkolny mowie uroczystej dał się poznać słuchaczom jako gorący patriota rosyjski. Realizowana przez niego polityka rusyfikacji opierała się na metodzie „kija i marchewki”. Z jednej więc strony, przy pomocy Zabielskiego, wprowadził Kriestoobriadnikow daleko idącą kontrolę i inwigilację uczniów. Dokonywano rewizji stancji uczniowskich, a samych uczniów śledzono i bezustannie nadzorowano. Jednym z najważniejszych efektów działań dyrektora było całkowite wyparcie z uczniowskich stancji książek w języku polskim. Dyrektor nie wyrażał także zgody na obecność uczniów na polskich sztukach wystawianych w miejscowym teatrze. Z drugiej jednak strony, Kriestoobradnikow czynił wiele, by zdobyć sympatię i zaufanie swoich podopiecznych. Okazywał daleko idącą wyrozumiałość, a nawet pobłażliwość wobec różnych uczniowskich wybryków. Bardzo często winy darowywał, a jeśli już nie miał takiej możliwości, starał się traktować winnych z ojcowską wręcz troską i łagodnością. Dotyczyło to zwłaszcza sytuacji, gdy chodziło o rozstrzygnięcie sporu między uczniem i nauczycielem Polakiem: dyrektor Kriestoobriadnikow stawał wówczas zawsze po stronie ucznia, a nawet w sytuacjach, w których wina ucznia była ewidentna, wstawiał się za nim i upraszał nauczyciela Polaka, aby ten darował winę uczniowi. Najważniejsze były działania Kriestoobriadnikowa mające na celu propagowanie kultury rosyjskiej, tak wśród wszystkich mieszkańców Klerykowa, jak i w szczególności wśród uczniów podległego mu gimnazjum. Najważniejszym instrumentem w realizacji tego celu były spektakle teatralne wystawiane w języku rosyjskim. Polscy uczniowie obecni na tych przedstawieniach bywali przez Kriestoobriadnikowa zapoznawani z rosyjską elitą miasta. Wywierało to na wielu uczniach ogromnie wrażenie i nastawiało pozytywnie wobec idei rusyfikacji.

Syzyfowe Prace - Wojciech W.















#1 - NonCommercial, Attribution, NoDerivatives
#2 - NonCommercial, Attribution, NoDerivatives



Był to zwykły zimowy dzień , śnieg leżący na poboczach drogi i na samej drodze był już prawie roztopiony ale Radek nie zwracał na to uwagi , miał ważniejsze rzeczy do zrobienia, ,
był w trakcie podróży do Borydowa.
Jak na razie po drodze nie spotkał żadnych niebezpieczeństw, ale droga była jeszcze długa.
Nagle po prawej stronie drogi zauważył ruch , zatrzymał się myśląc że ktoś do niego idzie.
Lecz to nie był człowiek , na drogę wyskoczył całkiem duży pies. Ostrożnie podszedł do Radka i zaczął go wąchać. Radek nie do końca wiedząc co robić, zaczął głaskać psa. Rozejrzał się za właścicielem, kiedy nagle zobaczył człowieka w żołnierskim mundurze, który powoli szedł w jego stronę. Był to na pewno jakiś inspektor czy ktoś taki.
[Inspektor] - Witajcie obywatelu , dokąd idziecie?
[Radek] - Do Borydowa, mam tam sprawy do załatwienia.
[I] - Hm... nie polecam. Rosjanie robią tam istne czystki , okazało się, że wiele osób w Borydowie czyta zakazane książki i działa przeciwko naszym okupantom.
[R] - Ale ja muszę , to pilne.
[I] Przecież nie zatrzymuję. To tylko przyjacielskie ostrzeżenie.
[R] - A tak właściwie to dlaczego tam nie jesteś? Wyglądasz na jakiegoś inspektora. Masz Rosyjski mundur.
[I] - Mam tu stać i mówić ludziom, że jeśli pójdą dalej to już są straceni.
Nie zwracając uwagi na inne pytania Radka poszedł w swoją stronę, zostawiając chłopaka samego. Radek jeszcze nigdy tak szybko nie podjął decyzji, żeby posłuchać nieznajomego.











 

poniedziałek, 28 marca 2016

,,Miłość Andrzeja Radka'' - Marcin S.


 BY-ND Flickr, Clarie Murphy










BY-NC Flickr, Cams











Andrzej Radek po zdaniu matury poszedł na uniwersytet Jagieloński. Obiecał to sobie po śmierci Kawki. Jędrek dotarł do Krakowa. Był świt. Słońce powoli wynurzało się za horyzontu. Miasto było powite lekką, poranną mgłą. Na końcu brukowanej drogi, znajdującej się pomiędzy kamienicami był stary budynek. Był to budynek uniwersytetu Jagielońskiego zbudowanego z czerwonych cegieł. Budowla miała dwa piętra, nad wejściem wisiał kamienny orzeł - herb polski. Na drugim piętrze już zaczynał się wykład, gdy nagle do sali wszedł wysoki, umięśniony blondyn. Był ubrany w niebieski stary mundur. Na plecach miał drewniany, poobijany plecak. To był Jędrek. Rozejrzał się po sali i zobaczył jedyne wolne miejsce przy ścianie. Usiadł tam. Podczas mowy rektora Andrzej zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Wtedy ujżał że koło niego po prawej stronie siedzi piękna studentka. Miała brunatne włosy. Radek zakochał się od pierwszego spojrzenia. W tajemnicy przed wszystkimi spotykali się po wykładach. Ona pomagała mu z matematyką, a on jej dawał korepetycje z rosyjskiego. Lecz miłość ta była krótka. Ukochana Andrzeja została aresztowana, ponieważ uczyła po polsku młodszych polaków, utrudniała rusyfikacje i pożyczała im książki zakazane. Jędrzej szedł akurat do niej, gdy zobaczył jak wyprowadza ją policja. Szybko do nich podbiegł.
 - Co się stało? - ledwo co wydukał zaskoczony Andrzej - Dlaczego ją aresztujecie?
- Takie rozkazy - odpowiedział niewzruszony policjant - Podobno podburzała ludzi przeciw carowi
 - To nie prawda - krzyknęła sympatia Andrzeja - nie słuchaj ich!
 - Zamknij się! - warknął drugi, niższy policjant - a może ty jej pomagałeś?
 - Nie - odparł nie pewnie Andrzej - ja nie mam nic z tym wspólnego Po aresztowaniu Jędrek się załamał i opuścił w nauce. Zdołowało go to że dał im zabrać swoją miłość i wyparł się jej. .