Pewnego dnia, czterej bohaterowie znaleźli w swoich domach mapy podrzucone przez tajemniczego jeźdźca. Mapa Hektora była ukryta w wielkim dzbanie na wodę. Korin znalazł mapę w strasznie niewygodnym bucie. Po nocy pełnej gorących uczuć, Winicjusz znalazł mapę pomiędzy dwoma kochankami. Roland znalazł swoją mapę wracając z karczmy - ukryta była w siodle konia. Każdy z bohaterów od razu wyruszył drogą wskazywaną przez mapę, która prowadziła do portalu. Po długiej podróży bohaterowie znaleźli poszukiwany cel. Bez wahania weszli w swoje portale. (Nie wiem, mam niewyraźne zdjęcie) gdy dwaj gimnazjaliści, Maciek i Paweł, wracali ze szkoły zobaczyli, że śmieci w kontenerze ruszają się. Gdy podeszli zobaczyć co to, z kontenerów wyskoczyli bohaterowie którzy chwile temu weszli w portale. Uczniowie byli bardzo zdziwieni, kiedy zobaczyli czterech mężczyzn ubranych jakby byli z innej epoki. Po krótkiej dyskusji gimnazjaliści zaprosili bohaterów do domu Maćka. Jednak gdy bohaterowie ujrzeli samochód, rzucili się na niego myśląc, że to straszny smok.
- Korinie uspokój się! - wykrzyczał Maciek
-Muszę go zabić, bo zabicie smoka to wielki czyn w moich czasach.
-Ale to nie smok!
-Jak to nie smok skoro widzę jak z nosa bucha mu dym.- rzekł patrząc na rurę wydechową
-Po pierwsze, to nie z nosa, a po drugie to nie dym tylko spaliny. - i tak Przyjaciele wytłumaczyli im mechanizm działania samochodu, co oczywiście było strasznie trudne
Po drodze do domu Winicjusz powiedział, że musi porozmawiać z Neronem, wtedy Maciek powiedział mu, że jest rok 2016 i nie nie rządzi już Neron. Ludzie, których spotkaliśmy, gapili się na nas, jakbyśmy byli z innej planety. Maciek i Paweł w trakcie podróży obmyślili plan wykorzystania bohaterów w projekcie gimnazjalnym.
skip to main |
skip to sidebar
- Kim jesteś? Jak się tu dostałeś? Jesteś greckim szpiegiem?
Zaraz wezwę straż! – krzyczał Hektor nie dając dojść do głosu Praojcowi
........
tu wpisz cały tekst fanfiku
zesłanie wujka borowncza do łagru
Pewnego ciepłego zwykłego dnia podczas pracy we wsi do wujka Borowicza przyszedł list z powiadomieniem o rozkazie od rosyjskich zaborców od wrócenie do łagr. Wujek Borowicza był bardzo zaskoczony i przestraszony tym listem ponieważ to oznaczało porzucenie dobytku oraz pracowanie aż do śmierci. Po tym liście wujek Borowicza chciał jak najszybciej o tym powiadomić Marcina. Wiec w tej sytuacji powiedział Nodze aby pojechał po Marcina , a gdy Marcin będzie już z powrotem w domu to opowie o tym wszystkim. Gdy już Marcin wrócił z Nogą na wieś wujek Marcina był bardzo zdołowany tą wiadomością. Marcin ze szczęście o wiadomości wrócenia i spotkania się ze swoim wujaszkiem zmieniła się w smutek. Marcin w takiej sytuacji się spytał wujka:
(M)- Co się wydarzyło wujku żeś jest taki smutny.
Wujek mu odparł ze łzami w oczach i roztrzęsieniem.
(WM)- Mój drogi. Nie myślałem że to może mnie zastać...
Wuj Marcina z myślą o wyjeździe do łagr nie potrafił się wysłowić.
(M)- Co? Czy to coś poważnego ? Może jakoś mogę tobie pomóc?
(WM)- Niestety Marcinku nie masz takiej możliwości.
Wujek przekazał Marcinowi list z wezwanie do łagr na Syberii. Po przeczytaniu tego listu przez Marcina przekazał go ze zmartwieniem Nodze.
(M)- Ale jak to wezwanie do łagr? Tak nagle, z rozkazem ?! Jak to w ogóle możliwe?
(WM)- Niestety nie mogę na to ci odpowiedzieć.
Ze smutkiem odparł Wujek Marcina. W ten Noga powiedział
(N)- Po panicza przyjdą za nie pełne 2 tygodnie.
(WN)- Widzisz Noga... Niestety nic na to nie poradzę.
(N)- A co z pańskim dobytkiem???
(WN)- Cała wieś oddam wam. Marcinowi dam całą resztę moich pieniędzy aby mógł dobrze zacząć w życiu. A tobie noga dam wieś abyś mógł zarabiać oraz abyś miał miejsce do funkcjonowania. Oczywiście do mojego dobytku będzie miał prawo Marcin.
A więc tak ta rozmowa przybiegła. W smutku i rozpaczy. Po minięciu tych 2 tygodni zgodnie z informacjami zawartymi w liście przyszli po Wujka Borowicza Rosjanie. Wuj nie stawiał oporu przeciwko zaborcą. Ze smutkiem i rozpaczą odjeżdżał Wujek do łagr. Marcin i Noga patrzyli jak odjeżdża na ciężkie roboty na Syberię. Po 2 miesiącach przyszedł do Marcina list z powiadomieniem, że jego wujek zmarł w wyniku wycieczenia na Syberii. Marcin nie był w stanie zaakcentować tej wiadomości. Lecz w trakcie tych 2 tygodni przed wyjazdem wuja na Syberię już się liczył z tą wiadomością, także nie chciał popełnić tych głupot i żyć dalej oraz staranie się o lepsze życie, które tak bardzo chciał Wujek Borowicza przed śmiercią. Cała ta akcja odbywała się w większości na wsi w latch od 1879 do 1881.
Public Domain Licensing:
środa, 21 grudnia 2016
środa, 14 grudnia 2016
Dilectus a Deo (Michał,Lena)
Prolog
Roland zbudził się
słysząc niebiańskie dzwony boga. Skierował się do swej łaźni
w ramach szybkiej lecz dokładnej toalety. Uznał że na taką okazję
jego słynna zbroja z bitwy z poganami będzie najodpowiedniejsza.
Strząsając pył ze złotych naramienników zorientował się że
czas nagli.
Szybko włożył za
pas róg a do złotej pochwy wsunął sam Durendall. Lekko się
rozruszał i wyszedł. Mijając las zaginionych dusz, Zaczarowaną
polanę miłości,dom staroci i ścieżkę pustki w końcu dotarł
tam, pod bramę niebios. Nie wiedział jak to będzie wyglądać.
Nagle usłyszał niski głos we własnej głowie:
-Drogi Rolandzie,
wejdź.-
Roland już trochę
wystraszony przekroczył ogromną złotą bramę. Olśniewający
blask oślepił rycerza. Zamrugał i zobaczył dwójkę mężczyzn
siedzących na pięknych błyszczących obłokach
-Jesteś Bogiem?-
zapytał Bardziej umięśnionego i wyższego z dozą niepewności
bohater.
-Nie, nie –
zaśmiał się.
-My przyszliśmy tu
pod wezwanie bogów.-Dodał drugi.
-BOGÓW?!
-Tak, Tak , jesteśmy
z innych niebios.
-Bogów jest wiele,
nie nie nie to tylko sen, to tylko sen Rolandzie. Bóg jest tylko
jeden, tylko nasz.
-Spokojnie, my też
nie mogliśmy w to na początku uwierzyć
-A, nie
przedstawiliśmy się- powiedział ten niższy wstając, -Jestem
Winicjusz
- A ja Hektor,-dodał
drugi
Lekko otumaniony
nagłą falą niewiarygodnych informacji Roland także się
przedstawił.
Nagle wszyscy się
przewrócili od niewiarygodnej nieznanej siły. Usłyszeli trzy
głosy.
-WITAJCIE
REKRUCI, JESTEŚCIE TU Z WAŻNEGO POWODU- powiedział
pierwszy głos
-TAK,
NIE JESTEŚCIE PRZYPADKOWYMI OSOBAMI-
dodał drugi
-ZOSTALIŚCIE
WYBRANI- wtrącił się trzeci
-Dobrze,
ale czemu was nie widzimy?- zapytał Hektor
Nagle
błysk, a przed wojami pojawiły się trzy ogromne postacie.
-JESTEM ZEUS
-JA JESTEM JAHWE
-A JA JOWISZ
-A WIĘC WASZE ZADANIE TO ZDOBYĆ KAMIEŃ.
-Kamień?-
Ze zdziwieniem spytał się Winicjusz
-NIE
BYLE JAKI, FILOZOFICZNY!
-HYYY,
KAMIEŃ TO PÓŁ SUKCESU.
-NASTĘPNIE
KAMIENIEM OTWORZYCIE PORTAL DO
ŚWIATA DRUIDÓW. SPOTKACIE TAM
WOJOWNIKA O
IMIENIU KORIN. RESZTĘ ZADANIA POZNACIE JUŻ W
CZASIE
MISJI.
-
A WIĘC ZACZYNAMY TRANSFORMACJĘ
CZASOPRZESTRZENI MULTIWERSUM.
-Ale,
ale – Roland nie zdążył się zapytać ponieważ nagle zrobiło
się ciemno.
wtorek, 13 grudnia 2016
Pole chaosu (Max, Jan)
Rozdział 1 –Pole chaosu
Na majestatycznym statku Trojańskim Hektor przygotowywał się do największego starcia w jego życiu. Z słowami pełnymi dumy powiedział:
-Za chwilę nastąpi walka o wasze dusze i innych mieszkańców Troi, którzy liczą na nas.
W końcu dziób statku uderzył o suchy ląd. Żołnierze z zawrotnym tempem wyskoczyli w pełnym uzbrojeniu na złoty, lśniący piasek. Ustawili się w swojej charakterystycznej falandze bacznie obserwując wrogo. Widząc pierwszy krok przeciwników ruszyli pełną parą z tarczami odbijającymi światło słoneczne oślepiając wrogów. Ich ciała wysmarowane oliwką i ich sandały powodowały zazdrość u samych bogów.
Po chwili w samym centrum pola bitwy z głębi ziemi wyłonił się portal wypełniony duszami ludzi proszących o pomoc. Z wrót Hadesu wynurzyły się tajemnicze postacie.
Obie armie zaprzestały tymczasowo walkę wpatrując się w bezdenną otchłań.
Kiedy gęsta mgła zaczęła częściowo zanikać sam Hektor dostrzegł troje mężczyzn z czego jeden był na pięknym uzbrojonym koniu. Hektor z wyciągniętym mieczem wykrzyczał następujące słowa:
-Odejdźcie demony nie czyste, które przerwały nam ważne starcie! Powróćcie do Hadesu tam jest wasze miejsce!
Nastała chwila ciszy, która zapoczątkowała pierwsze słowa przybyszów z otchłani.
-Hade…Co? Czy ty człowieczku jesteś poważny? Przecież jestem najbardziej rozpoznawalną osobą w całej wiosce i mówienie na mnie demon zakończy się źle dla tego, który to powiedział- odpowiedział z gniewem młody mężczyzna ubrany w kaptur w szacie z aksamitu.
Słysząc słowa kompana obok dwoje wojowników zapartym tchem wyrazili swoje zdanie dezorientując Hektora.
Na majestatycznym statku Trojańskim Hektor przygotowywał się do największego starcia w jego życiu. Z słowami pełnymi dumy powiedział:
-Za chwilę nastąpi walka o wasze dusze i innych mieszkańców Troi, którzy liczą na nas.
W końcu dziób statku uderzył o suchy ląd. Żołnierze z zawrotnym tempem wyskoczyli w pełnym uzbrojeniu na złoty, lśniący piasek. Ustawili się w swojej charakterystycznej falandze bacznie obserwując wrogo. Widząc pierwszy krok przeciwników ruszyli pełną parą z tarczami odbijającymi światło słoneczne oślepiając wrogów. Ich ciała wysmarowane oliwką i ich sandały powodowały zazdrość u samych bogów.
Po chwili w samym centrum pola bitwy z głębi ziemi wyłonił się portal wypełniony duszami ludzi proszących o pomoc. Z wrót Hadesu wynurzyły się tajemnicze postacie.
Obie armie zaprzestały tymczasowo walkę wpatrując się w bezdenną otchłań.
Kiedy gęsta mgła zaczęła częściowo zanikać sam Hektor dostrzegł troje mężczyzn z czego jeden był na pięknym uzbrojonym koniu. Hektor z wyciągniętym mieczem wykrzyczał następujące słowa:
-Odejdźcie demony nie czyste, które przerwały nam ważne starcie! Powróćcie do Hadesu tam jest wasze miejsce!
Nastała chwila ciszy, która zapoczątkowała pierwsze słowa przybyszów z otchłani.
-Hade…Co? Czy ty człowieczku jesteś poważny? Przecież jestem najbardziej rozpoznawalną osobą w całej wiosce i mówienie na mnie demon zakończy się źle dla tego, który to powiedział- odpowiedział z gniewem młody mężczyzna ubrany w kaptur w szacie z aksamitu.
Słysząc słowa kompana obok dwoje wojowników zapartym tchem wyrazili swoje zdanie dezorientując Hektora.
poniedziałek, 12 grudnia 2016
Quartis (Szymon, Mateusz B., Lena)
Rozdział I
Każdy, choćby najdzielniejszy bohater,
zawsze skończy swój żywot. Ma to związek z tą historią, którą zamierzam wam
opisać. Przedstawię teraz czterech walecznych wojowników, którzy zupełni
nieświadomie spotkali się w zaświatach, po śmierci. Trojanin, Polak, Rzymianin
oraz Francuz. Można by też rzec Hektor, Korin, Winicjusz i Roland. Stanęli w
tajemniczych krainach nieznanego im do czasu fatum. Do czasu. Okryci
chwałą i godnością przed obliczem Boga stali pełni wiary i nadziei, że los
przyniesie im szczęście. O, Wielki siedział na tronie złożonym z puszystych
obłoków szumiących powolnie na wietrze. Niemal przezroczyści aniołowie
podtrzymywali jego berło. Oczy bohaterów nie mogły znieść bijącego od nich blasku.Król, zaczął nerwowo drapać swą brodę aż wreszcie przemówił.
- Witajcie – zaczął dumnie – dziś nadszedł
moment waszego spotkania. Jakże jestem dumny ze wspaniałych, dokonanych przez
was czynów – uśmiechnął się. - Za tę przysługę oddaną innym - ciągnął dalej –
zsyłam was na Ziemię, abyście stoczyli wojnę z niezwyciężonymi dotąd siłami w
postaci małych niesfornych i wrednych zarazem krasnoludów, które chcą zawładnąć
światem i usunąć na zawsze waszych potomków. Dzieci w szczególności.
W tym samym momencie wszyscy czworo
spostrzegli, że aniołowie zbudowali dla nich wielką salę ćwiczeń umieszczoną na
jednej z chmur.
Mijały dni. Duchy mężczyzn szkoliły się
długo. Z każdym dniem było coraz
lepiej, coraz raźniej i coraz sprawniej.
Pojedynki z szatanami walecznymi nie poszły wniwecz. Pewnego dnia doszli do
wniosku, że aby polepszyć swoją współpracę muszą się lepiej poznać. Każdy z
nich więc opowiedział wieczorem swoją historię. Najciekawsza była jednak według
nich przemowa Hektora.
-Pamiętam gdy walczyłem z Achillesem, wszyscy
mówili mi że nie dam rady. Działo się to podczas wojny trojańskiej. Mój wróg walczył mądrze i sprawnie i chciał mnie pokonać. Moja śmierć była porażką i poniżeniem wobec pozostałych; Achilles przywiązał moje ciało do rydwanu i obwoził pod murami miasta. Jestem jednak zadowolony, ze zginąłem honorowo. - rzekł Hektor.
-A ja miałem podobną sytuację z
Kościejem - wtrącił Korin.
- Tak ale ja miałem trudniej bo walczyłem
z herosem, a ty z jakimś pajączkiem. - obruszył się Hektor.
- Zapomniałeś dodać że to przerośnięty
pająk.
- Kontynuując i tak byłem dzielny, że wytrwałem całe zajście, ale - jak juz wam wspominałem - przegrałem niestety.
-Ha a ja wygrałem z tym ,,pajączkiem”.
-Wiesz co, Nie wolno tak śmiać się ze słabszych -
powiedział stanowczo Winicjusz. - Też kiedyś tego doświadczyłem, ale uległem miłości do pięknej Ligii, którą kochałem tak mocno, że nic już mnie z nią nie rozłączyło.
Jednak dużo czasu musiało minąć zanim
przyzwyczaili się do siebie i do warunków walk w niebiosach. Dlatego od dnia
otrzymania informacji o tajnej misji, zaczęli przygotowywać się indywidualnie
do Wielkiej Próby Bogów i Dusz, która miała odbyć się dwadzieścia jeden dni
przed wojną niebiańsko-ziemską. Wszyscy mieli nadzieję, że już niedługo zyskają
sekretne wieści dotyczące ceremonii i wojny. Właśnie wtedy między Korinem,
Hektorem, Winicjuszem i Rolandem zrodził się konflikt...
Na Granicy (Natalia, Mateusz)
Na Granicy
Rozdział 1. Pakt
Jasność jak długo w niej jestem? Nie wiem, może 5 lat albo minut. Poczucie czasu nie istniało w tym świecie. Kim jestem? Wiem Jedno nazywam się Korin. Wspomnienia wyblakły, widać je jakby przez mgłę. Nie wiem czy światłość mnie tu sprowadziła bym stał się filozofem? W końcu mój umysł był kompletnie pusty. Od czasu do czułem czyjąś obecność. Jest nas w sumie troje. Kim oni są? Może wylądowałem w miejscu do którego trafiają potwory? Cholera ból, który przeszył moją czaszkę, był potworny. Odruchowo złapałem się za skronie. Dopiero po paru minutach uświadomiłem sobie, że już nie leżę w nicości. Opary otaczające moje ciało stały się rzadsze i cieplejsze. Mogłem wyczuć grunt pod nogami. W mgle było widać trzy postacie. Były wyraźniejsze, teraz na pewno wiedziałem, że to mężczyźni. Miałem wrażenie, że jeden miał na sobie zbroję a drugi prześcieradło. Staliśmy w kręgu nie widząc swych twarzy. Kolejny impuls przeszył moje ciało, czułem jak coś w moim umyśle zmienia się. Upadłem i dostrzegłem, że reszta moich kompanów również straciła siły. Po paru minutach impuls przerodził się jakby w szept może szmer. Ja słyszałem myśli pozostałej trójki. Wiedziałem jak każdy ma na imię, co lubi robić i jaki ma charakter. Nie spodobał mi się facet o imieniu Roland, był zadufany i pyszny.
-Hej Roland gdzie konia zgubiłeś?-zażartowałem
-Jak śmiesz odzywać się tak do rycerza ty łachudro?!-odparł oburzony
Tak jak myślałem, bufon z niego i tyle. Nareszcie mgła opadła i mogłem zobaczyć twarz tych z ,którymi tkwiłem w nicości tyle czasu. Przez moją głowę przeszła fala informacji, nie może raczej coś mi je dało. Ta siła dała mi tajemniczą moc i wyznaczyła zadanie. Nie wiedziałem dokładnie na czym polegało w końcu było to krótkie polecenie. ,,Uratuj planetę Ziemię!''
Viae Eius (Zosia, Olek)
Rozdział I
Praojciec znowu nie
spał w nocy. Męczyła go myśl, że Karrus rośnie w siłę i zmienia świat w zło, gromadząc
potężną armię niedobrych ludzi, by zniszczyć światową energię. Mędrzec będący
już w podeszłym wieku, rozmyślał co powinien zrobić w tej sytuacji. Czas
upływał, lecz on się nie poddawał. Postanowił przyjrzeć się herosom. Szukał bezwzględnych i niewzruszonych bohaterów, którzy za wszelką
cenę broniliby niewinnych, dobrych oraz skrzywdzonych przez zło ofiar. Wędrował
po pętli czasu.. podczas poszukiwań zobaczył ogromną bitwę. Było to oblężenie
Troi przez Greków. By ją wnikliwie obejrzeć wcielił się w postać różowego, szlachetnego
wróbla . Mędrzec spotkał tu walecznego wojownika. W tajemniczy sposób
dowiedział się, że ma on na imię Hektor. Przeczekał dzień, i podczas pełni
księżyca dostał się do jego komnaty . Ponownie przeistoczył się w człowieka i
postanowił, że porozmawia poważnie z Hektorem.
- Witaj Hektorze. Z góry przepraszam, że przychodzę w takim trudnym
dla ciebie momencie, podczas toczącej się bitwy.-rzekł Mędrzec
- Nie unoś się. Nie jestem stąd. Jestem Praojcem
odpowiedzialnym za cały świat i pilnuję, żeby nie zawładnął nim Karrus – władca
zła.-wyjaśnił Praojciec.
- Przepraszam, to trudny czas dla mnie i Troi. Muszę stanąć
na wysokości zadania, jako dowódca wojsk trojańskich. W jakiej sprawie tu
przybyłeś Mędrcze? -zapytał Trojanin
- Zbieram nieustraszoną drużynę bohaterów różnych epok.
Ciebie Hektorze wybrałem na dowódcę zespołu, gdyż wiem, że posiadasz niesamowite
doświadczenie w dowodzeniu oddziałem na polu bitwy. – powiedział pewnie starzec.
- Zgodziłbym się, gdyby nie Troja, mój lud i moi bracia. Nie
mogę ich zostawić. Potrzebują dowódcy.
- Nie martw się, zajmę się tym. Potrzebuję twojej zgody. Nie
można zwlekać. Zło nigdy nie śpi.
Hektor trochę się zastanawiał, ale w końcu się zgodził.
niedziela, 11 grudnia 2016
Łowcy Południc (Jan, Patryk)
Rozdział
1- Spotkanie Bohaterów
Filippa
Eilhart z Tretogoru jest czarodziejką, która szykuje zamach na
króla Redani Radowida. Czarodziejka postanawia stworzyć magiczny
portal, aby ściągnąć do siebie
najmężniejszych
wojów, by pomogli
jej
w zamachu na Radowida. Niestety myli
zaklęcia i zamiast wojów ze
swojego
świata ściąga wojów
z innych odległych
światów. Teleportuje
ich do Nowigradu zamiast do swojej
siedziby.
Filippa
ściąga do Nowigradu: Rolanda, Winicjusza z Rzymu i Hektora z Troi.
Trójka pechowców ląduje wprost na łowców czarownic. Łowcy uznają, że są oni czarodziejami i wtrącają ich do lochu. W celi do, której trafiają jest tylko jeden człowiek z psem. Mężczyzna tajemniczo spogląda na Hektora, Winicjusza i Rolanda.
Trójka pechowców ląduje wprost na łowców czarownic. Łowcy uznają, że są oni czarodziejami i wtrącają ich do lochu. W celi do, której trafiają jest tylko jeden człowiek z psem. Mężczyzna tajemniczo spogląda na Hektora, Winicjusza i Rolanda.
- Kim jesteście? -pyta nieznajomy.
- Mówią na mnie Hektor, jestem wojownikiem z Troi, zawsze walczę honorowo
i nigdy się nie poddaję.
Mówiąc to, Hektor przyjmuje specjalną pozę, aby pokazać wszystkim swe umięśnione ciało.
- Ja mam na imię Winicjusz, jestem patrycjuszem z Rzymu, nie wiem gdzie jestem, ale mam nadzieję, że szybko uciekniemy z tego okropnego miejsca.
- Ja jestem Roland, jedyne co musicie o mnie wiedzieć to fakt, że jestem wybitnym wojownikiem, oraz świetnie jeżdżę na koniu, który niestety nie został tu ze mną przeniesiony.
- Od razu wiedziałem, że pochodzicie z innego świata! Ja mam na imię Korin, jestem najemnikiem i posiadam duże umiejętności w walce z żyjącymi tu potworami, a to jest mój pies Visna. Trafiłem tu z nią 500 lat temu, niestety nie mogę wam przedstawić historii tego, jak nas tu wtrącono.
- Zaraz, jeśli naprawdę siedzisz tu 500 lat, powinieneś już dawno umrzeć - stwierdza Winicjusz.
- To prawda, powinienem już dawno umrzeć. Żyję tak długo, ponieważ zanim zostałem skazany na dożywocie, ukradłem pewnej czarodziejce dużą sakiewkę magicznych ziół, których każda garść zmieszana z wodą przedłuża życie o 100 lat - odpowiada Korin.
- Czy nikt nie zastanawia się, dlaczego tak długo żyjesz?-pyta podejrzliwie Hektor.
- Tutaj strażnicy nie zwracają uwagi na więźniów, jedyne co robią to rzucają jedzenie do cel, oraz zabijają tych, których muszą - odpowiada Korin
- Można to wykorzystać do obmyślenia planu ucieczki - dopowiada Roland.
Bohaterowie od razu zaczęli myśleć nad ucieczką z więzienia. Na nieszczęście bohaterów strażnicy zobaczyli, że obmyślają plan ucieczki i natychmiast zaalarmowali resztę. Korin, Roland, Hektor i Winicjusz, a nawet Visna zostali skazani na śmierć przez powieszenie.
Pięć tygodni później Sześciu najsilniejszych strażników prowadzi Piątkę bohaterów pod wcześniej przygotowane szubienice. Korin podchodzi na miejsce, które wcześniej wskazuje mu jeden ze strażników, to samo robią pozostali. Visny nie daje się powiesić, dlatego ma zostać pocięta bardzo ostrym sztyletem.
Człowiek, który ma zakończyć żywot Korina i reszty wojowników ustawia się na swej pozycji, wystarcza jedno pociągnięcie dźwigni, żeby zabić tych pozornie niewinnych ludzi.
Nagle Visna wyrywa się z rąk trzymającego ją człowieka i podbiega w stronę Korina. Odbijając się na tylnych łapach przegryza sznury oplątujące szyj wszystkich czterech bohaterów.
Uwolnieni przygotowują się do ucieczki, Hektor za pomocą paru mocnych uderzeń powala na ziemię wszystkich strażników, Roland dba o to, by żaden z leżących na ziemi nie podniósł się i nie wezwał wsparcia, natomiast Korin i Winicjusz zabierają wszystkie elementy uzbrojenia w celu późniejszego użycia ich, lub sprzedania na targu. Nagle Visna zaczyna szczekać. Korin widząc jej zaniepokojenie spogląda tam gdzie ona i dostrzega grupę uzbrojonych ludzi biegnących w ich stronę. Szybko alarmuje resztę i razem biegną w stronę ciemnych uliczek Nowigradu.
Na ich drodze jednak staje pewna przeszkoda...
- Mówią na mnie Hektor, jestem wojownikiem z Troi, zawsze walczę honorowo
i nigdy się nie poddaję.
Mówiąc to, Hektor przyjmuje specjalną pozę, aby pokazać wszystkim swe umięśnione ciało.
- Ja mam na imię Winicjusz, jestem patrycjuszem z Rzymu, nie wiem gdzie jestem, ale mam nadzieję, że szybko uciekniemy z tego okropnego miejsca.
- Ja jestem Roland, jedyne co musicie o mnie wiedzieć to fakt, że jestem wybitnym wojownikiem, oraz świetnie jeżdżę na koniu, który niestety nie został tu ze mną przeniesiony.
- Od razu wiedziałem, że pochodzicie z innego świata! Ja mam na imię Korin, jestem najemnikiem i posiadam duże umiejętności w walce z żyjącymi tu potworami, a to jest mój pies Visna. Trafiłem tu z nią 500 lat temu, niestety nie mogę wam przedstawić historii tego, jak nas tu wtrącono.
- Zaraz, jeśli naprawdę siedzisz tu 500 lat, powinieneś już dawno umrzeć - stwierdza Winicjusz.
- To prawda, powinienem już dawno umrzeć. Żyję tak długo, ponieważ zanim zostałem skazany na dożywocie, ukradłem pewnej czarodziejce dużą sakiewkę magicznych ziół, których każda garść zmieszana z wodą przedłuża życie o 100 lat - odpowiada Korin.
- Czy nikt nie zastanawia się, dlaczego tak długo żyjesz?-pyta podejrzliwie Hektor.
- Tutaj strażnicy nie zwracają uwagi na więźniów, jedyne co robią to rzucają jedzenie do cel, oraz zabijają tych, których muszą - odpowiada Korin
- Można to wykorzystać do obmyślenia planu ucieczki - dopowiada Roland.
Bohaterowie od razu zaczęli myśleć nad ucieczką z więzienia. Na nieszczęście bohaterów strażnicy zobaczyli, że obmyślają plan ucieczki i natychmiast zaalarmowali resztę. Korin, Roland, Hektor i Winicjusz, a nawet Visna zostali skazani na śmierć przez powieszenie.
Pięć tygodni później Sześciu najsilniejszych strażników prowadzi Piątkę bohaterów pod wcześniej przygotowane szubienice. Korin podchodzi na miejsce, które wcześniej wskazuje mu jeden ze strażników, to samo robią pozostali. Visny nie daje się powiesić, dlatego ma zostać pocięta bardzo ostrym sztyletem.
Człowiek, który ma zakończyć żywot Korina i reszty wojowników ustawia się na swej pozycji, wystarcza jedno pociągnięcie dźwigni, żeby zabić tych pozornie niewinnych ludzi.
Nagle Visna wyrywa się z rąk trzymającego ją człowieka i podbiega w stronę Korina. Odbijając się na tylnych łapach przegryza sznury oplątujące szyj wszystkich czterech bohaterów.
Uwolnieni przygotowują się do ucieczki, Hektor za pomocą paru mocnych uderzeń powala na ziemię wszystkich strażników, Roland dba o to, by żaden z leżących na ziemi nie podniósł się i nie wezwał wsparcia, natomiast Korin i Winicjusz zabierają wszystkie elementy uzbrojenia w celu późniejszego użycia ich, lub sprzedania na targu. Nagle Visna zaczyna szczekać. Korin widząc jej zaniepokojenie spogląda tam gdzie ona i dostrzega grupę uzbrojonych ludzi biegnących w ich stronę. Szybko alarmuje resztę i razem biegną w stronę ciemnych uliczek Nowigradu.
Na ich drodze jednak staje pewna przeszkoda...
sobota, 25 czerwca 2016
Jedną nogą w pierwszej i trzeciej gimnazjum
Lista lektur
TEKSTY UŁOŻONE SĄ CHRONOLOGICZNIE, W KOLEJNOŚCI ICH OMAWIANIA NA LEKCJACH
Klasa I
Sofokles "Król Edyp" (TUTAJ)
H. Sienkiewicz "Quo vadis" (TUTAJ)
A. Sapkowski "Droga, z której się nie wraca" (TUTAJ)
J. Kochanowski "Treny" V (TUTAJ), VII (TUTAJ), VIII (TUTAJ)
E.E.Schmitt "Oskar i Pani Róża" (TUTAJ)
A. de Saint-Exupery "Mały Książę" (TUTAJ)
I. Krasicki "Bajki" (wybrane w podręczniku) (TUTAJ)
A. Fredro "Zemsta" (TUTAJ)
Klasa III
N.H.Kleinbaum "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" (TUTAJ)
A. Kamiński "Kamienie na szaniec" (TUTAJ)
I. Fink "Wariat", "Zabawa w klucz", "Skrawek czasu" (podręcznik) - z tomu "Skrawek czasu"
Z. Nałkowska "Kobieta cmentarna" (TUTAJ)
G. Orwell "Folwark zwierzęcy" (TUTAJ)
E. Hemingway "Stary człowiek i morze" (TUTAJ)
H. Sienkiewicz "Latarnik" (TUTAJ)
Edmodo dla klasy trzeciej Group Code: fpxsuf
Uwaga: należy wejść na stronę www.edmodo.com, zarejestrować się, podając w formularzu kod grupy oraz dane osobowe, które pozwolą mi rozpoznać ucznia/uczennicę (czyli nie tworzymy nicków typu "Parafinka" lub podobnych, hehhh). Portal jest zupełnie darmowy. Będzie służył do powtórek przed egzaminem. Rejestracja i wykonywanie w przyszłości zadań na portalu jest obowiązkowe (można to robić w domu lub w szkolnej pracowni komputerowej).
Ankieta dla klasy pierwszej
Uwaga, zanim oddasz głos (lub głosy, bo możesz zaznaczyć więcej niż po jednej odpowiedzi), zastanów się, przeczytaj wszystkie propozycje. Jeśli zachęcił cię tytuł jakiejś książki, najpierw poszukaj informacji o jej treści w internecie, zanim wybierzesz ten tekst na lekturę X.
LINK DO ANKIETY: T-U-T-A-J
Zadania na blog dla chętnych
Podczas wakacji uważnie się rozglądaj. Może coś zainspiruje cię do wykonania poniższych zadań? Możesz wykonać jedno lub kilka. Treść wpisz na blog, otaguj etykietą "letnie zadania". Każde zadanie jest na 15/10 punktów, powinno mieć przynajmniej 180 słów. Pamiętaj, oceniam również język, interpunkcję, ortografię i akapity.
1. Napisz sprawozdanie z pobytu w ciekawym miejscu. Stosuj schemat: gdzie, kiedy, co widziałeś, opisz szczegółowo przynajmniej jeden obiekt/miejsce, twoja opinia o tym miejscu (co ci się podobało, czy je polecasz?). Możesz dodać maksymalnie trzy zdjęcia.
2. "I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego..." Wyobraź sobie, że w miejscu, w którym znalazłeś się na wakacjach, odkryłeś portal do innego świata. Napisz opowiadanie z elementami fantasy lub SF. Możesz dołączyć maksymalnie dwie własnoręcznie narysowane/namalowane ilustracje.
3. Napisz recenzję książki przeczytanej podczas wakacji (nie może to być lektura - przeszła, obecna, ani przyszła). Jeśli potrzebujesz wskazówek, co powinno się znaleźć w recenzji, zobacz TUTAJ.
TEKSTY UŁOŻONE SĄ CHRONOLOGICZNIE, W KOLEJNOŚCI ICH OMAWIANIA NA LEKCJACH
Klasa I
Sofokles "Król Edyp" (TUTAJ)
H. Sienkiewicz "Quo vadis" (TUTAJ)
A. Sapkowski "Droga, z której się nie wraca" (TUTAJ)
J. Kochanowski "Treny" V (TUTAJ), VII (TUTAJ), VIII (TUTAJ)
E.E.Schmitt "Oskar i Pani Róża" (TUTAJ)
A. de Saint-Exupery "Mały Książę" (TUTAJ)
I. Krasicki "Bajki" (wybrane w podręczniku) (TUTAJ)
A. Fredro "Zemsta" (TUTAJ)
Klasa III
N.H.Kleinbaum "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" (TUTAJ)
A. Kamiński "Kamienie na szaniec" (TUTAJ)
I. Fink "Wariat", "Zabawa w klucz", "Skrawek czasu" (podręcznik) - z tomu "Skrawek czasu"
Z. Nałkowska "Kobieta cmentarna" (TUTAJ)
G. Orwell "Folwark zwierzęcy" (TUTAJ)
E. Hemingway "Stary człowiek i morze" (TUTAJ)
H. Sienkiewicz "Latarnik" (TUTAJ)
Edmodo dla klasy trzeciej Group Code: fpxsuf
Uwaga: należy wejść na stronę www.edmodo.com, zarejestrować się, podając w formularzu kod grupy oraz dane osobowe, które pozwolą mi rozpoznać ucznia/uczennicę (czyli nie tworzymy nicków typu "Parafinka" lub podobnych, hehhh). Portal jest zupełnie darmowy. Będzie służył do powtórek przed egzaminem. Rejestracja i wykonywanie w przyszłości zadań na portalu jest obowiązkowe (można to robić w domu lub w szkolnej pracowni komputerowej).
Ankieta dla klasy pierwszej
Uwaga, zanim oddasz głos (lub głosy, bo możesz zaznaczyć więcej niż po jednej odpowiedzi), zastanów się, przeczytaj wszystkie propozycje. Jeśli zachęcił cię tytuł jakiejś książki, najpierw poszukaj informacji o jej treści w internecie, zanim wybierzesz ten tekst na lekturę X.
LINK DO ANKIETY: T-U-T-A-J
Zadania na blog dla chętnych
Podczas wakacji uważnie się rozglądaj. Może coś zainspiruje cię do wykonania poniższych zadań? Możesz wykonać jedno lub kilka. Treść wpisz na blog, otaguj etykietą "letnie zadania". Każde zadanie jest na 15/10 punktów, powinno mieć przynajmniej 180 słów. Pamiętaj, oceniam również język, interpunkcję, ortografię i akapity.
1. Napisz sprawozdanie z pobytu w ciekawym miejscu. Stosuj schemat: gdzie, kiedy, co widziałeś, opisz szczegółowo przynajmniej jeden obiekt/miejsce, twoja opinia o tym miejscu (co ci się podobało, czy je polecasz?). Możesz dodać maksymalnie trzy zdjęcia.
2. "I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego..." Wyobraź sobie, że w miejscu, w którym znalazłeś się na wakacjach, odkryłeś portal do innego świata. Napisz opowiadanie z elementami fantasy lub SF. Możesz dołączyć maksymalnie dwie własnoręcznie narysowane/namalowane ilustracje.
3. Napisz recenzję książki przeczytanej podczas wakacji (nie może to być lektura - przeszła, obecna, ani przyszła). Jeśli potrzebujesz wskazówek, co powinno się znaleźć w recenzji, zobacz TUTAJ.
wtorek, 29 marca 2016
Początki dyrektora Kriestoobriadników, w gimnazjum.
CC All right reserve
CC All right reserve
| Po wakacjach letnich we władzach gimnazjum w Klerykowie doszło do gruntownych zmian personalnych. Najważniejsza z nich dotyczyła stanowiska dyrektora szkoły. Po przejściu dotychczasowego dyrektora na emeryturę, zastąpił go Kriestoobriadnikow. Przy pomocy nowego inspektora Zabielskiego zaczął on realizować szeroko zakrojoną i skuteczną politykę rusyfikacji. Już w rozpoczynającej rok szkolny mowie uroczystej dał się poznać słuchaczom jako gorący patriota rosyjski. Realizowana przez niego polityka rusyfikacji opierała się na metodzie „kija i marchewki”. Z jednej więc strony, przy pomocy Zabielskiego, wprowadził Kriestoobriadnikow daleko idącą kontrolę i inwigilację uczniów. Dokonywano rewizji stancji uczniowskich, a samych uczniów śledzono i bezustannie nadzorowano. Jednym z najważniejszych efektów działań dyrektora było całkowite wyparcie z uczniowskich stancji książek w języku polskim. Dyrektor nie wyrażał także zgody na obecność uczniów na polskich sztukach wystawianych w miejscowym teatrze. Z drugiej jednak strony, Kriestoobradnikow czynił wiele, by zdobyć sympatię i zaufanie swoich podopiecznych. Okazywał daleko idącą wyrozumiałość, a nawet pobłażliwość wobec różnych uczniowskich wybryków. Bardzo często winy darowywał, a jeśli już nie miał takiej możliwości, starał się traktować winnych z ojcowską wręcz troską i łagodnością. Dotyczyło to zwłaszcza sytuacji, gdy chodziło o rozstrzygnięcie sporu między uczniem i nauczycielem Polakiem: dyrektor Kriestoobriadnikow stawał wówczas zawsze po stronie ucznia, a nawet w sytuacjach, w których wina ucznia była ewidentna, wstawiał się za nim i upraszał nauczyciela Polaka, aby ten darował winę uczniowi. Najważniejsze były działania Kriestoobriadnikowa mające na celu propagowanie kultury rosyjskiej, tak wśród wszystkich mieszkańców Klerykowa, jak i w szczególności wśród uczniów podległego mu gimnazjum. Najważniejszym instrumentem w realizacji tego celu były spektakle teatralne wystawiane w języku rosyjskim. Polscy uczniowie obecni na tych przedstawieniach bywali przez Kriestoobriadnikowa zapoznawani z rosyjską elitą miasta. Wywierało to na wielu uczniach ogromnie wrażenie i nastawiało pozytywnie wobec idei rusyfikacji. |
Syzyfowe Prace - Wojciech W.
poniedziałek, 28 marca 2016
,,Miłość Andrzeja Radka'' - Marcin S.
sobota, 26 marca 2016
Biruta na górce u Gontali. Alina .R
sarah_jordan, CC BY NO ND Yussif Arellano ,CC BY NO ND Lemsipmatt , CC BY SA Kirrus,CC BY SA | Nastał kolejny piękny dzień ,Marcin Borowicz wstał taki wypoczęty i wyspany z uśmiechem na twarzy jakiego dawno nie miał .W gimnazjum na lekcji Radek zapytała się Borowicza , R: dlaczego jest taki od rana uśmiechnięty ?,(a Marcin odpowiedział ) B: postanowiłem się w końcu odezwać do Biruty i zaprosić na górkę u gontali. R :Po co nam tam ona ?,Ale tak to fajnie że się do niej odezwiesz ale myślę że lepszym pomysłem było by gdybyś z tym zaproszeniem do gontali zaczekał . B:Dlaczego mam z tym zaproszeniem zaczekać ? R:Nie wolał byś z nią porozmawiać ,dowiedzieć się coś o niej zobaczyć czy jest zainteresowana znajomością z tobą B:Masz racje zaczekam, ale dzisiaj do niej zagadam a za 3 dni zaproszę ją. Po skoczeniu lekcji chłopcy spotkali się na górce u gontali .To był młyn ,jest on wysoki ,ale w środku jest średnio-mało miejsca .W środku młynku były stare meble a w nich poukrywane polskie książki .Chłopcy rozmawiali o tym jak nie narażać się inspektorowi i dyrektorowi .Chłopcy nie dokończyli rozmowy ponieważ ktoś się kręcił przy młynie .Marcin szedł przez park do kwatery ,zobaczył w parku czytającą książkę Birute więc usiadł przy niej i zaczął czytać. B:(Marcin postanowił się przełamać i odezwać do Biruty)Hej jestem Marcin Borowicz ,a ty jak się nazywasz ? A:Jestem Anna Stogowska ale wszyscy mówią Biruta ,miło mi cię poznać B:Zauważyłem że bardzo często czytasz książki ? A:Tak a nawet bardzo często czytam B:Dlaczego czytasz ? A:Czytam ,bo pozwala mi to się przenieść w miejsce o którym czytam ,sam spróbuj :) B:nie muszę od też bardzo lubię czytać. Zaczął padać deszcz a Marcin i Biruta siedzieli na ławce i rozmawiali .Kiedy zaczęło się ściemniać Marcin postanowił odprowadzić Birute do domu , i tak zrobił .Pod domem Biruty, Marcin zapytał się Anny czy jutro pójdzie z nim do młyna na górce u Gontali ,Anna się zgodziła . To była bardzo kluczowa sytuacja pogniewasz Marcin od Dawna chcę się przedstawić i poznać z Biruta i w końcu to zrobił ,stali razem pod domem Biruty w lekkim strachu przed tatą Biruty .Marcin był cały mokry ale i uśmiechnięty i szczęśliwy ,Biruta tez była mokra i szczęśliwa że Marcin w końcu się do niej odezwał i spędzili miło czas na rozmowie .Na drugi dzień ,po lekcjach Marcina i Biruty wybrali się do młyn. W Młynie tak się spadało Birucie ze nie chciała wyjść bo Marcin zaczął jej czytać po polsku literaturę polską. |
Syzyfowe Prace (Pierwsze dni w Rosji Biruty) - Bartosz.S
....Mariusz Kluzniak, BY-NC-ND
Jim Clark, BY
| Biruta wyjechała do Rosji z niechęcią na prośbę ojca pozostawiając przyjaciół i ukochanego Borowicza. Pierwsze dni Biruty w Rosji bardzo ciężkie, tęskniła za szkołą, znajomymi i za krajem. W głębi duszy czuła się Polką i nie było jej łatwo przyzwyczaić się do nowego otoczenia. Nie mniej jednak dla dobra ojca i rodzeństwa starała się nie okazywać smutku i poznać nowe obyczaje. Ponieważ była nieśmiała i zamknięta w sobie nie umiała nawiązać kontaktów z innymi rówieśnikami. Na szczęście okazało się, że nie daleko, w kamienicy obok jej sąsiadką jest dziewczyna, która była w podobnej sytuacji i również pochodziła z Polski. Dziewczyny od razu przypadły sobie do gustu. Okazało się również ,że są zapisane do tej samej szkoły. Codziennie razem chodziły do szkoły i siedział razem w tej samej ławce. Po paru tygodniach poznała również nowego kolegę który dopiero dołączył do klasy, po miesiącu znajomości zaczęli ze sobą chodzić a Biruta powoli zapominała o dawnej miłości. Jak się okazało pierwsze dni w obcym kraju nie były takie straszne. Biruta nie potrzebnie się martwiła. Mimo wszystko w głębi duszy marzyła o powrocie do Polski. |
czwartek, 24 marca 2016
Martyna ,,Syzyfowe prace" (fanfik pt. ,,Jeden dzień z życia młodego Nogi'')
Syzyfowe prace- Zuza
BY,Flickr,Loz
| Pewnego słonecznego marcowego dnia Marcin Borowicz z matką przyjechał do gimnazjum klasycznego w Klerykowie na egzamin. Kilka dni później po egzaminie z języka polskiego Marcin zamieszkał u Starej Przepiórzycy na stancji. Marcin był bardzo pilnym uczniem w szkole, lecz nie uczuł się dobrze ani w szkole ani na stancji. Jego koledzy źle go traktowali a Marcin przez to czuł się samotny i przez to że nie mógł zobaczyć się z rodzicami. Pewnego dnia do stancji przyjechała matka Marcina, gdy weszli do środka stancji nagle coś zwróciło ich uwagę. Dziwny zapach roznosił się po całej stancji. Z każdą chwilą zapach był coraz bardziej intensywny. Nie musieli czekać długo aby zorientować się, że w powietrzu unosi się dym. Zdawało się, że jego źródło znajduje się w kuchni z kominka. Marcin pobiegł szybko do kuchni a matce kazał wyjść na dwór. Gdy Marcin dotarł do kuchni stara Przepiórzyca stała na środku kuchni otoczona ogniem, Marcin pobiegł szybko do łazienki i zaczął gasić płomienie wiadrami wody ale to nic nie pomagało ogień rozprzestrzeniał się. Przepiórzyca miała już poparzone ręce, nic już nie dało się zrobić. Przepiórzyca krzyczała żeby Marcin uciekał, żeby ją zostawił bo i tak już nic nie zdziała. Marcin po kilku minutach wyszedł ze stancji kilka minut później cała stancja była już w płomieniach. Marcin nie mógł pogodzić się z tym, że zostawił tam panią Przepiórkowską. Niedługo po tym zbiegli się ludzie i pomagali jak tylko mogli. Po długich godzinach ugaszania pożaru w końcu się udało . Matka Marcina po tym ciężkim dnu zabrała go do domu. Po kilku miesiącach Marcin dostał promocję do klasy pierwszej. |
BY-NC-ND, Flickr, Ben Russel
Syzyfowe Prace - Filip D.
CC SA BY - Flickr, paukrus
![]() ![]() | Ostateczny wybryk Zygiera w nowej szkole Na pierwszej lekcji języka polskiego w szkole Klerykowskiej, Bernard Zygier wstrząsnął resztą klasy swoją recytacją "Reduty Ordona". Pokazał, że kocha swój kraj, Polskę, i że jest patriotą. Sztetter był dumny że jego nowy uczeń jest tak rozumny. Wychodząc z klasy, uczniowie podziękowali mu, że dzięki niemu odezwała się w nich polskość i chęć by walczyć o swój kraj. Wiersz ich bardzo wzruszył. Dnia następnego wchodząc do tej samej klasy, uczniowie zasiadli w ławkach i czekali na rozpoczęcie się lekcji. Zygier był już gotowy do rozwiązywania zadań. Gdy nauczyciel, Sztetter, wszedł do klasy, uczniowie powitali go i lekcja się zaczęła. Bernard biegle rozwiązywał zadania przy tablicy, ale inni uczniowie również chętnie się zgłaszali i byli bardziej otwarci. Mówili tylko w języku polskim, czym zdziwił się nauczyciel. Uczniowie zaczęli nadużywać jeżyka w obrębie całej szkoły. Razem z Zygierem, czytali książki po polsku, co było zakazane. Robili oni co chcieli i nie zważali na zakazy. Jego inicjatywa nie spotkała się z aprobatą Dyrektora i Inspektora. Kazali usunąć Sztettera i zlikwidować lekcje języka polskiego. Zbuntowani uczniowie wyszli im na przeciw. Zygier na czele buntowników, dalej robili co chcieli, czytali, pisali i mówili po polsku. Dalej walczyli o możliwość używania języka polskiego na codzień i pozbycia się zaborców. W ostateczności, Zygier był proszony do gabinetu Dyrektora. Dostał Wilczy bilet, został usunięty ze szkoły. Jego klasa była bardzo zła z tego powodu, nie chcieli aby on odszedł. Zygier został ich motywacją i mimo tego że już go z nimi nie było, wierzyli dalej w odzyskanie swojego języka i kraju. |
poniedziałek, 21 marca 2016
,,Syzyfowe Prace" Jakub.J
.tu pomiędzy kropkami wklej obrazki jeden pod drugim. |
.tu pomiędzy kropkami wstaw opis. 25 dzień powstania Zostałem ranny przyniesiono mnie do szpitala polowego. Zaopiekowała się mną przecudna Helenka. Jej troska o mnie jest wzruszająca. Pomimo bardzo ciężkich warunków jest stale uśmiechnięta i pełna radości. Pod wieczór przyszła mi podać leki i wymienić zakrwawiony bandaż zauważyła, że jestem smutny usiadła obok mnie i próbowała mnie pocieszać. Nasza rozmowa była długa i interesująca. Niestety została ona przerwana wezwaniem jej do opieki nad nowymi rannymi. 26 dzień powstania. Rano po śniadaniu dowiedziałem się o rzeczach, które wywołały we mnie ogromne wyrzuty sumienia, dotyczyły tego że nie mogę pomagać moim kolegom walczącym w powstaniu. Po południu czułem się coraz gorzej, gorączka zaczęła wzrastać, a zraniony bark dostarczał mi więcej bólu. Tadeusz, pobiegł po Helenkę, powiedzieć jej, że potrzebna jest dla mnie pomoc. Leżałem półprzytomny na łóżku zaczynając majaczyć, opatrunek założony dzisiejszego ranka zaczął mi przeciekać i krew znajdowała się na poduszce. Helenka przybiegła do mnie z pomocą zaczęła od zmiany opatrunku, niestety okazało się że do mojej rany wdało się zakażenie, co spowodowało nagłe pogorszenie mojego zdrowia.W szpitalu nie było warunków, na to aby mnie operować, ponieważ byli powstańcy którzy o wiele bardziej potrzebowali pomocy lekarskiej. Noc była dla mnie koszmarna, jedyną rzeczą która dawała mi siły, była Helenka siedząca całą noc przy mnie i trzymająca mnie za rękę. 30 dzień powstania. Po ciężkim dla mnie czasie, w końcu udało mi się odzyskać stracone siły, zakażenie nie zagrażało mojemu zdrowiu, dlatego zostałem wypisany ze szpitala. Stanąłem u boku moich kolegów, aby móc dalej walczyć z nimi w powstaniu. Do dzisiejszego dnia siły do wszystkiego daje mi moja ukochana Helenka, nasza miłość jest prawdziwa, ponieważ zbudowana na cierpieniu i trosce o drugiego człowieka. Ostatni dzień powstania; październik 1864 Powstanie zakończyło się klęską, tysiące niewinnych ludzi oddało za nasz naród swoje życie. Został mi odebrany mój majątek, została mi z niego niewielka część. Jedyną rzeczą, którą będę wspominał dobrze, jest moja żona- Helenka. |
Syzyfowe Prace- Dawid
........
tu wpisz cały tekst fanfiku
zesłanie wujka borowncza do łagru
Pewnego ciepłego zwykłego dnia podczas pracy we wsi do wujka Borowicza przyszedł list z powiadomieniem o rozkazie od rosyjskich zaborców od wrócenie do łagr. Wujek Borowicza był bardzo zaskoczony i przestraszony tym listem ponieważ to oznaczało porzucenie dobytku oraz pracowanie aż do śmierci. Po tym liście wujek Borowicza chciał jak najszybciej o tym powiadomić Marcina. Wiec w tej sytuacji powiedział Nodze aby pojechał po Marcina , a gdy Marcin będzie już z powrotem w domu to opowie o tym wszystkim. Gdy już Marcin wrócił z Nogą na wieś wujek Marcina był bardzo zdołowany tą wiadomością. Marcin ze szczęście o wiadomości wrócenia i spotkania się ze swoim wujaszkiem zmieniła się w smutek. Marcin w takiej sytuacji się spytał wujka:
(M)- Co się wydarzyło wujku żeś jest taki smutny.
Wujek mu odparł ze łzami w oczach i roztrzęsieniem.
(WM)- Mój drogi. Nie myślałem że to może mnie zastać...
Wuj Marcina z myślą o wyjeździe do łagr nie potrafił się wysłowić.
(M)- Co? Czy to coś poważnego ? Może jakoś mogę tobie pomóc?
(WM)- Niestety Marcinku nie masz takiej możliwości.
Wujek przekazał Marcinowi list z wezwanie do łagr na Syberii. Po przeczytaniu tego listu przez Marcina przekazał go ze zmartwieniem Nodze.
(M)- Ale jak to wezwanie do łagr? Tak nagle, z rozkazem ?! Jak to w ogóle możliwe?
(WM)- Niestety nie mogę na to ci odpowiedzieć.
Ze smutkiem odparł Wujek Marcina. W ten Noga powiedział
(N)- Po panicza przyjdą za nie pełne 2 tygodnie.
(WN)- Widzisz Noga... Niestety nic na to nie poradzę.
(N)- A co z pańskim dobytkiem???
(WN)- Cała wieś oddam wam. Marcinowi dam całą resztę moich pieniędzy aby mógł dobrze zacząć w życiu. A tobie noga dam wieś abyś mógł zarabiać oraz abyś miał miejsce do funkcjonowania. Oczywiście do mojego dobytku będzie miał prawo Marcin.
A więc tak ta rozmowa przybiegła. W smutku i rozpaczy. Po minięciu tych 2 tygodni zgodnie z informacjami zawartymi w liście przyszli po Wujka Borowicza Rosjanie. Wuj nie stawiał oporu przeciwko zaborcą. Ze smutkiem i rozpaczą odjeżdżał Wujek do łagr. Marcin i Noga patrzyli jak odjeżdża na ciężkie roboty na Syberię. Po 2 miesiącach przyszedł do Marcina list z powiadomieniem, że jego wujek zmarł w wyniku wycieczenia na Syberii. Marcin nie był w stanie zaakcentować tej wiadomości. Lecz w trakcie tych 2 tygodni przed wyjazdem wuja na Syberię już się liczył z tą wiadomością, także nie chciał popełnić tych głupot i żyć dalej oraz staranie się o lepsze życie, które tak bardzo chciał Wujek Borowicza przed śmiercią. Cała ta akcja odbywała się w większości na wsi w latch od 1879 do 1881.
Syzyfowe prace - Gabrysia
| Po wyjeździe z Rosji Anna jeszcze bardziej zamknęła się w sobie. Razem z ojcem i rodzeństwem zamieszkali w Moskwie, mieście tętniącym życiem. Jej tata bardzo wcześnie wychodził do pracy i wracał późnym wieczorem. Na Birutę spadły więc wszystkie obowiązki domowe jak: sprzątanie, pranie, gotowanie i opieka nad rodzeństwem. Zaprowadzała i przyprowadzała je ze szkoły i pomagała w nauce. Mimo tych wszystkich obowiązków, które miała oraz rozpaczy z powodu opuszczenia Polski i Marcina, ciągle świetnie się uczyła. Całymi nocami zakuwała do egzaminów i potajemnie czytała polską literaturę. Z powodu zamknięcia się w sobie i nieufności wobec Rosjan nie miała właściwie żadnych koleżanek. Zmienił się także jej wygląd, Anna obcięła swoje niegdyś długie włosy w kolorze mahoniu, zaczęła się garbić, z jej twarzy już całkowicie zniknął uśmiech. Pewnego dnia, gdy jak co dzień pochłonięta była pracami domowymi, do drzwi zapukał szef jej ojca, który przekazał tragiczną wiadomość o jego śmierci. Tata Biruty w drodze do pracy został potrącony przez powóz i zginął na miejscu. Anna nie mogła w to uwierzyć. Mimo złości do ojca, bardzo go kochała. Po kilku minutach trwania w odrętwieniu łzy zaczęły płynąć z jej oczu strumieniami. Nie miała pojęcia jak powie o tym rodzeństwu. Najdelikatniej jak umiała opowiedziała im o śmierci taty zaraz po ich powrocie ze szkoły. Rodzeństwo zniosło tą nowinę dużo lepiej od niej samej. Zasmuceni, w milczeniu przytulili siostrę. Po kilku dniach odbył się pogrzeb, na który mimo małej ilości znajomych w Moskwie przyszedł tłum ludzi. Kilka tygodni po pogrzebie Anna skończyła szkołę i rozpoczęła pracę jako guwernantka. W utrzymaniu całej rodziny pomogły też całkiem spore oszczędności ojca. Biruta była już także pełnoletnia, więc mogła przejąć opiekę prawną nad resztą rodzeństwa. W dalszym ciągu korespondowała ze swoimi przyjaciółmi z Polski i bezustannie myślała o Marcinie. Pewnego wieczora usłyszała głośne pukanie do drzwi i nie pytając „kto tam” otworzyła je. - Marcin? – wymamrotała zdumiona - Aniu, jestem - odpowiedział - Skąd Ty tutaj? – zapytała i nie czekając na odpowiedź rzuciła się Marcinowi w ramiona ze łzami w oczach. Zaprosiła go do środka i długo ze sobą rozmawiali. W ciągu kilku godzin zdołali wreszcie wszystko sobie wyjaśnić. Okazało się, że po wyjeździe Anny, Marcin nie mógł znaleźć sobie miejsca w Polsce i mimo wielkiej niechęci do opuszczenia ojczyzny postanowił jednak wyjechać. Z powodu tęsknoty za Birutą znalazł pracę w Rosji, aby być choć trochę bliżej niej. Anna poprosiła Marcina, aby zamieszkał z nią i jej rodzeństwem. Po kilku miesiącach wzięli ślub, a po dwóch latach wszyscy razem wrócili do ukochanej Polski. | ||||
niedziela, 20 marca 2016
Syzyfowe Prace - Alicja H.
Nazywam się inspektor Zabielski i zostałem skierowany do gimnazjum klerykowskiego, aby zaprowadzić w nim porządek, który umożliwi właściwe ukształtowanie charakterów młodych Polaków. Powinni oni znienawidzić Polskę, a pokochać wielką Rosję. Mieszkańcy Klerykowa to ludzie prości, o ciasnych poglądach. Myślę, że w łatwy sposób uda mi się urobić większość tych dzieciaków, tak, aby osiągnąć swój cel. Polacy to naród bierny i niezdolny do żadnego działania. Nie można dopuścić, żeby odrodził się w nich duch walki i patriotyzmu. W klerykowskim gimnazjum główną moją uwagę zwrócił Marcin Borowicz, który był przykładem typowego polskiego ucznia. Ojciec jego to były powstaniec, którego nie było stać na prywatnego nauczyciela i dlatego syn trafił do szkoły powszechnej. Nie był świadomy, co to patriotyzm i miłość do ojczyzny. Tym prościej będzie mi go przerobić na dobrego Rosjanina. Na początek zakazałem mówienia i czytania po polsku.
|
|
Przygotowałem szczegółowy schemat postępowania z uczniami, który zawierał rewizje, podsłuchy na stancjach i szpiegowanie na każdym kroku. Jednak nie wystarczy tylko karać, trzeba też nagradzać. Postanowiłem dlatego bliżej zaprzyjaźnić się z Borowiczem, aby wyciągnąć z niego więcej informacji na temat jego kolegów. Nawiązałem z chłopcem bardzo dobre stosunki. Najpierw wyróżniłem go na lekcji języka rosyjskiego, doceniając jego udział w amatorskim przedstawieniu teatru rosyjskiego. Potem poszło już łatwo. Chłopak czuł się dumny z życzliwości, jaką go otaczam i tego, że traktuję go jak swojego przyjaciela. Niestety sytuacja znacznie się skomplikowała, a nawet wymknęła spod mojej kontroli. Marcin zauroczył się, za sprawą Mickiewicza, poezją polską. Obudziło się w nim poczucie tożsamości narodowej. Uczniowie zaczęli czytać polską literaturę po kryjomu.
Na pewno wyśledzę gdzie i kiedy to robią. Matka Rosja musi postawić na swoim, bo to przecież ona jest wielkim i znaczącym narodem.
|
- https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7a/AGAD_%2810%29_Obwieszczenie_o_zakazie_rozmawiania_po_polsku%2C_Pud%C5%82o_663%2C_s_121.png/800px-AGAD_%2810%29_Obwieszczenie_o_zakazie_rozmawiania_po_polsku%2C_Pud%C5%82o_663%2C_s_121.png
- http://kresowiacy.com/wp-content/uploads/2014/01/Polish_priest_in_Warsaw_Citadel_during_January_Uprising.png
sobota, 19 marca 2016
Syzyfowe Prace - Jakub R.
NC ND, Flickr, CameliaTWU NC ND, Flickr, Boston Public Library | Był to piękny dzień.
Pan Majewski właśnie wszedł do szkoły w Owczarach, gdzie chciał zacząć swoją karierę jako nauczyciel.
Był on ubrany w lekko pobrudzony frak oraz dziurawe w kolanie spodnie. Miał zaczesane elegancko blond włosy. Przynajmniej 'elegancko' w jego rozumowaniu.
Było południe, 27 września, więc uczniowie spoglądali na mężczyznę, gdy rozmawiali na korytarzach i wytykiwali jego ubranie.
Majewski skierował się do biura dyrektora szkoły i zapukał, gdy dotarł. -Voyti! [Wejść!] Usłyszał głos i posłusznie wszedł to pokoju. Za niewielkim biurkiem zobaczył dyrektora szkoły - pana Kriestoobriadnikowa. Był to łysiejący już mężczyzna, z szarą brodą, którą można się pochwalić. Ubrany był w formalne ubrania, jak porządny człowiek powinien. -Mayevskiy! Podses! [Pan Majewski! Proszę usiąść!] -Spasibo, direktor. [Dziękuję, dyrektorze.] Majewski usiadł i poprawił frak. -Vy khotite rabotat zdes delat, eto pravil'no? [Chce pan tu pracować, tak?] Spytał się dyrektor. -Da, direktor. Ya vsegda khotel byt uchitelem. [Tak, panie dyrektorze. Zawsze chciałem być nauczycielem.] Majewski kiwnął głową, a Kriestoobriadnikow złożył razem dłonie i spojrzał na niego. Wyglądałby groźnie, gdyby nie uśmiechał się. -Pochemu? [Dlaczego?] -Ya ne uveren, no mne nravitsya peredavat znaniya drugim. [Nie jestem pewien, ale lubię przekazywać wiedzę innym.] Dyrektor coś mruknął pod nosem, po czym zapisał coś w zeszycie na biurku. Majewski nie widział, co to było. -Drugoy vopros, Mayevskiy. Chto vy prepodayete? [Inne pytanie, panie Majewski. Czego chce pan uczyć?] To pytanie zaskoczyło Majewskiego. Nie był sam pewien, czego chce dokładnie uczyć. Polskiego nie może i nie chce - chce mieć spokój, nawet wyrzekł się swojego polskiego pochodzenia. -Ya ne znayu, direktor. [Nie wiem, panie dyrektorze.] Powiedział po chwili ciszy. Dyrektor znów coś zapisał w swoim zeszycie, po czym odłożył pióro. -Ya ponimay, Mayevskiy. [Rozumiem, panie Majewski.] Dyrektor szybko spojrzał na swój zegarek, po czym wstał i podniósł niewielką teczkę z pod biurka. -Mne ochen zhal, no ya zabyl, chto u menya seychas vazhnaya vstrecha. [Przepraszam, ale zapomniałem, że mam teraz ważne spotkanie.] -Chto? [Co?] Majewski był zaskoczony i lekko oburzony tej nagłej zmianie. -Ya khotel by ostat'sya dol'she, no zaplanirovannaya vstrecha s g-nom oprometchivo. Davayte vstretimsya zavtra v to zhe vremya, ne tak li? [Chciałbym zostać dłużej, ale zaplanowałem spotkanie z panem nierozważnie. Spotkajmy się jutro, o tej samej porze, dobrze?] Majewski wstał, zdenerwowany, lecz nie pokazywał tego. Nagle do pokoju wszedł pewien mężczyzna, którego nie rozpoznał. -Zabielskij zhdet- [Zabielskij czeka-] -Ya znayu, ya znayu! Ya budu! [Wiem, wiem! Zaraz będę!] Kriestoobriadnikow przerwał mężczyźnie wpół zdania, a ten kiwnął głową i szybko wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Dyrektor uśmiechnął się i kiwnął głową, spoglądając na Majewskiego. -Yeshche raz, ya gluboko izvinyayemsya. [Jeszcze raz najmocniej przepraszam.] Otworzył drzwi i wypuścił Majewskiego, po czym sam wyszedł i zamknął drzwi. Majewski wyszedł z budynku szkoły, po czym kopnął kamień tak mocno, że uderzył jakąś kobietę w brzuch. |
TAGI
drama
nowelki
opowiadanie
Zemsta
fanfik
kampanie społeczne
malarz
rycerz
reklama
Antygona
Odyseusz
książka
rycerze
Świtezianka
film
Lem
Mrożek
polecenie
Cześnik
Dyndalski
Klara
Papkin
Perełka
Podstolina
Rejent
Wacław
ankieta
maski
Amnesty International. CEO
Eurydyka
Hajmon
Ismena
Kreon
Murarz
Niepubliczni
Strażnik
TEG
Tejrezjasz
To lubię
ballady
debata
lektury
letnie zadania
poradnik
powtórzenie
projekt czytelniczy
Archiwum
-
▼
2016
(54)
-
►
marca
(15)
- Początki dyrektora Kriestoobriadników, w gimnazjum.
- Syzyfowe Prace - Wojciech W.
- ,,Miłość Andrzeja Radka'' - Marcin S.
- Biruta na górce u Gontali. Alina .R
- Syzyfowe Prace (Pierwsze dni w Rosji Biruty) - Bar...
- Martyna ,,Syzyfowe prace" (fanfik pt. ,,Jeden dzie...
- Syzyfowe prace- Zuza
- Syzyfowe Prace - Filip D.
- ,,Syzyfowe Prace" Jakub.J
- Syzyfowe Prace- Dawid
- Syzyfowe prace - Gabrysia
- Syzyfowe Prace - Alicja H.
- Syzyfowe Prace - Jakub R.
-
►
marca
(15)
-
►
2015
(82)
- ► października (1)
Moja lista blogów
Obsługiwane przez usługę Blogger.