Pamiętnik Cześnika Raptusiewicza
(Cześnik postanawia oświadczyć się Podstolinie)
Piątek 27 marca
Jam dziś wpadł na pomysł zacny! Niesłychany i wspaniały!
Jak bym tak poślubił Podstolinę!
Mocium panie, pomysł świetny.
Bo kobieta ta dobra i niebrzydka.
I w dodatku jest zamożna!
Mocium panie, jam już stary, więc
najwyższy czas na żonę!
Więc nie czekam i już wołam…
I wiadomość jej przekazać, żem ja
Cześnik Raptusiewicz pragnę z nią ślub zrobić wielki i zapytać o jej
zdanie! Więc nie czekaj i już biegnij!
mocium panie, że z kobietami, to on
rozmawiać umie.
Bo jam człowiek jest poważny!
Nie mam głowy do komplementów!
Nie zaprzątam tym swej głowy.
Co tak długo? Cóż się dzieje?
Czemuż mam tak długo czekać?
Mocium panie, nie wytrzymam!
Ale nic nie mogę zrobić, tylko
czekać na Rejenta.
czekać na Rejenta.
Czyżby sobie nie poradził?
Nie! Nie wierzę! Mocium panie,
ja już dłużej nie wytrzymam!
Siądę sobie i poczekam, aż ten
Papkin do mnie wróci i mi powie cóż tam zaszło.
Pamiętnik Cześnika Raptusiewicza
(Cześnik dowiaduje się o uczuciu łączącym Klarę i Wacława)
sobota, 28 marca
Cóż ja o tym myśleć mam? Przecie to nie może być. Pęka głowa, mocium panie.
Jak wyjaśnić to uczucie?
Wiem! Zgłupiała! Oczywiście! To być może!
On jej musiał coś namieszać! Naobiecał i nakłamał, a że brzydki bardzo nie jest.
To rozumy postradała! I się wielce zakochała!
Lecz cóż teraz, jak się stało! Bo się babsko zakochało, w Rejenta synie. A no geny, to są geny!
Więzów krwi się nie oszuka, mocium panie.
Pokrewieństwo z takim draniem, to jest jednak nic dobrego!
Wylezie prędko, albo i nie prędko, lecz na pewno, oblicze jego prawdziwe! Wtenczas do kogo jest podobny wnet się wszyscy przekonamy! Cóż to będzie za ból dla niej, cóż za zawód!
Lecz jak ostrzec?
Skoro ona tera pewno zapatrzona w niego, jak w obrazek jaki święty!
Jak tu tera się zachować?!
Przecie ja za nią odpowiedzialny! Lecz to nie tylko o mą dumę i twarz godną chodzi!
Ona przecie jest dziedziczką!
Ona przecie jest dziedziczką!
Cóż tu tera z tym począć! Jakie wyjście dobre jest?! Ja się pytam?!
Jak nie stracić?! Toż to wszystko komplikuje!
Toż se wybrała księcia z bajki! Co ważniejsze?
Ich uczucie? Czy ogromne konsekwencje tej relacji? O czy myśleć mam?
Toż to nie na moją głowę! Och, już nie mogę, och nie mogę!!
Jam poważnym jest człowiekiem, mocium panie. Ich miłostki mi nie w głowie! Ja tak myśleć o tym muszę, by to wszystko wykorzystać i obrócić na rzecz moją! Lecz dobre takie jest myślenie! Nie, nie stop! Zemsta na Rejencie być musi i najważniejsza tera jest! Ależ myśli dużo w głowie!
Już nic dzisiaj myśleć nie będę! Głowa pęka, boli bardzo!
- Przygotować mi łoże i okłady! Głowa mnie boli niesłychanie!
- Już się robi nasz panie! (krzyczy z dołu służba)
Odpocząć muszę i sił nabrać, lecz się jeszcze zobaczymy! Potem napiszę o zamiarach mych, w ten się wszyscy przekonacie, na co stać mnie, mocium panie. Nie bój bracie!
Pamiętnik Cześnika Raptusiewicza
(po zaślubinach Klary i Wacława)
niedziela, 29 marca
Ależ tu był dzień niezwykły! Nikt się tego nie spodziewał!
Teraz myśląc o tym wszystkim, myślę sobie...
Jakież to życie, jest nieprzewidywalne! Jakie dziwne! Pokręcone!
Nieznane uczucie mnie teraz wypełnia, żeby jednego dnia to wszystko się...
A, bo przecie Wy nic nie wiecie, drodzy moi czytelnicy!
Już wam mówię.
No więc, stało się! Zrobiłem, zemstę słodką niczym tort weselny! A to w jaki sposób?
Parę kochanków połączyłem! Klarę moją i Wacława, syna mego drogiego sąsiada, któremu dzisiaj rękę podałem, i na chwilę o wszystkich złościach do niego zapomniałem!
Toż to przecie, dzień wspaniały.
Choć, tak szczerze, prawdę mówiąc, rękę w stronę mojego sąsiada pchnęła rzecz inna, zemsta!
Przecie dopuszczając do ślubu, dwójki młodych naszych, plany Rejenta szlak jasny trafił!
Miał wydać syna swego Podstolinie i zagarnąć jej majątek mniemany, który jak się okazało, cały Klara dziedziczyła! A no teraz, mocium panie. Ani moją, ani Wacława Podstolina żoną nie będzie!
Choć co prawda, też się sprytna okazała, bo gdy bez grosza została,
zaraz za mąż wyjść jej było śpieszno.
Ale, ale...
Jakaż to radość była na zamku z widoku na pokój nasz! Nasz, mój i Rejenta oczywiście!
Ukryć się też nie da, że radość nastąpiła również z powodu wesela, Klary i Wacława,
które udane było jak rzadko.
Przyznać, muszę coś dziwnego. W dniu dzisiejszym, wydarzenia te niespodziewane, nagłe i kontrowersyjne. Jakoś tako, ulgą mnie oblały. Jam już nie chłystek, a sytuacja, nerwów wielu przysparzała!
Toż, to przecie, mocium panie. Kombinować trzeba było, dnie te całe, plany podstępne.
A to rzecz męcząca strasznie! Dobry moment przyszedł teraz, by złapać oddech i popatrzeć.
Co jest ważne, co ważniejsze, a na co zupełnie czas traciłem?!
Bo czas leci, nieubłaganie i żyć tera muszę tak by mniej nerwów mną władało,
jak to dziś się właśnie stało! Och, tak dużo wrażeń. Zmęczenie mną zaraz zawładnie...
Położyć się chyba muszę...
Ależ ja, ależ ja... Jakżesz zmę... (ziewnięcie)
Teraz myśląc o tym wszystkim, myślę sobie...
Jakież to życie, jest nieprzewidywalne! Jakie dziwne! Pokręcone!
Nieznane uczucie mnie teraz wypełnia, żeby jednego dnia to wszystko się...
A, bo przecie Wy nic nie wiecie, drodzy moi czytelnicy!
Już wam mówię.
No więc, stało się! Zrobiłem, zemstę słodką niczym tort weselny! A to w jaki sposób?
Parę kochanków połączyłem! Klarę moją i Wacława, syna mego drogiego sąsiada, któremu dzisiaj rękę podałem, i na chwilę o wszystkich złościach do niego zapomniałem!
Toż to przecie, dzień wspaniały.
Choć, tak szczerze, prawdę mówiąc, rękę w stronę mojego sąsiada pchnęła rzecz inna, zemsta!
Przecie dopuszczając do ślubu, dwójki młodych naszych, plany Rejenta szlak jasny trafił!
Miał wydać syna swego Podstolinie i zagarnąć jej majątek mniemany, który jak się okazało, cały Klara dziedziczyła! A no teraz, mocium panie. Ani moją, ani Wacława Podstolina żoną nie będzie!
Choć co prawda, też się sprytna okazała, bo gdy bez grosza została,
zaraz za mąż wyjść jej było śpieszno.
Ale, ale...
Jakaż to radość była na zamku z widoku na pokój nasz! Nasz, mój i Rejenta oczywiście!
Ukryć się też nie da, że radość nastąpiła również z powodu wesela, Klary i Wacława,
które udane było jak rzadko.
Przyznać, muszę coś dziwnego. W dniu dzisiejszym, wydarzenia te niespodziewane, nagłe i kontrowersyjne. Jakoś tako, ulgą mnie oblały. Jam już nie chłystek, a sytuacja, nerwów wielu przysparzała!
Toż, to przecie, mocium panie. Kombinować trzeba było, dnie te całe, plany podstępne.
A to rzecz męcząca strasznie! Dobry moment przyszedł teraz, by złapać oddech i popatrzeć.
Co jest ważne, co ważniejsze, a na co zupełnie czas traciłem?!
Bo czas leci, nieubłaganie i żyć tera muszę tak by mniej nerwów mną władało,
jak to dziś się właśnie stało! Och, tak dużo wrażeń. Zmęczenie mną zaraz zawładnie...
Położyć się chyba muszę...
Ależ ja, ależ ja... Jakżesz zmę... (ziewnięcie)
0 komentarze:
Prześlij komentarz